Informacje |
Sztuka czy fałszerstwoNiedawno w Holandii wybuchła po raz kolejny, i pewnie nie ostatni, dyskusja o tworzeniu kopii dzieł sztuki: czy to karygodne fałszerstwo, czy raczej godna podziwu sztuka polegająca na mistrzowskim naśladownictwie. Jeden z wybitnych kopistów szczyci się swoimi osiągnięciami w tej dziedzinie – jego kopii nie mogli odróżnić od oryginałów najlepsi znawcy. Twierdzi, że jego „dzieła” to coś w rodzaju interpretacji, jakiej dokonuje np. reżyser inscenizując sztukę słynnego dramatopisarza. Można by się zastanawiać nad słusznością takiego argumentu, gdyby nie przyczyna, dla jakiej ów kopista rozpoczął swoje „interpretowanie” obrazów wielkich mistrzów – jest on właścicielem galerii, która podupadała, a unikatowe dzieła Picassa czy Rembrandta miały podbudować jego dziurawy budżet. Czyli kopiowanie malowideł dla pieniędzy! Jeśli tak, to jednak fałszerstwo... i za taki czyn został wspomniany „artysta” skazany, choć jego umiejętności są zadziwiające. Fałszerze dzieł sztuki, bez względu na to, jak wysoki osiągną poziom sprawności technicznej, zawsze będą tylko odtwórcami. Artystów ceni się za to, że łączą perfekcyjną technikę z nowatorstwem, wyczuciem czasów, nastrojów społecznych, są genialnymi wizjonerami. Kopiowanie może być twórcze, jeśli jest drogą do uzyskania sprawności technicznej; Leonardo da Vinci naśladował sztukę antyku, August Rodin studiował dzieła Michała Anioła, ale oni szli dalej i tworzyli dzieła niekiedy wspanialsze niż ich mentorzy. A więc kopiować czy nie kopiować? Oto jest pytanie... Jeśli strona zawiera błąd lub nieaktywny link to napisz do nas |
Wszystkie zastrzeżone znaki towarowe będące własnością odpowiednich firm zostały użyte przez serwis Plastyk.pl jedynie w celach informacyjnych.
Copyright © 2005 - 2010 Plastyk.pl, Ads & Kappa Style